Będzie to relacja z pierwszego spotkania gdyńskiej grupy Sokrates Cafe. Wersję skróconą, treściwą a dosadną w słowach, planuję zamieścić na polskiej stronie inicjatywy, znajdującej się pod tym adresem. Liczę, że autorzy zgodzą się na takie rozgraniczenie: tam esencja, a tu – wylewność. Bo, nie ukrywajmy, jest to blog treścią bogaty.
Będzie to więc relacja z dyskusji. Nie zamierzam przytaczać wszystkich myśli i tez, które się przewinęły. Byłaby to śmieszna ambicja. Spróbuję przytoczyć kilka stwierdzeń, wartych dalszego przemyślenia, i nakreślić pewnego rodzaju rys charakterystyczny, oddający wrażenie ogólne. Szczegół można poznać li tylko dzięki samodzielnej obecności. Do tej zachęcam, oczywiście, i – nie przeciągając – zapraszam do lektury.
Adam „Ingmar” Jank
Pierwsze spotkanie odbyło się 17 maja 2011 roku w Cafe Księgarni Vademecum w Gdyni. Zdanie bogate w fakty i nazwy własne, które brzmieć mogą obco. Więc zacznijmy od samego początku – co to w ogóle jest Sokrates Cafe?
Śmierć Sokratesa, Jacques-Louis David
Sokrates
Wiem, że można podać wiele bardziej „początkowych” pytań i takie, które by brzmiało „kim był lub jest Sokrates?”, byłoby bardziej pierwotne. Ale nie chcę iść aż tak głęboko. Powiedzmy krótko, że Sokrates był greckim filozofem, który urodził się w 469 roku p.n.e. Do historii przeszedł jako jeden z założycieli wielkiego gmachu kultury zachodniej, popularyzator filozofii, mistrz Platona, Arystypa, Antystenesa i wielu innych myślicieli. Nauczyciel uliczny, który filozofią zajmował się nieodpłatnie i ze zwykłymi ludźmi. Słynna jest jego metoda prowadzenia dyskursu, polegająca na wysnuwaniu i zbijaniu kolejnych twierdzeń poprzez ciągłe pytania. Zabity po widowiskowym procesie, oskarżony o bezbożność. Z informacji podstawowych – to wydaje się być niezbędne minimum. W swoim czasie opublikujemy, mam nadzieję, tekst, który rzecz naświetli pełniej.
Sokrates Cafe
O ile Sokrates był filozofem starożytnym, o tyle Sokrates Cafe, to ruch jak najbardziej współczesny. Jego inicjatorem jest Christopher Philips, autor książki „Sokrates Cafe. Świeży smak filozofii”. Z zawodu dziennikarz, z zamiłowania myśliciel i popularyzator. Nietuzinkowa postać. Postanowił odmienić swoje życie, porzucić generujący wysokie dochody zawód i oddać się jeżdżeniu po USA i zakładaniu nieformalnych klubów dyskusyjnych – Sokrates Cafe właśnie. Tworzył je w domach starców, szkołach, więzieniach i kawiarniach. Wszędzie, gdzie mogą spotykać się ludzie, chcący razem poszukiwać prawdy. Bo o to mniej więcej chodzi. Esencją Sokrates Cafe mógłby być następujący cytat (parafrazując W. Witwickiego, z posłowia polskiego wydania „Eutyfrona”):
„Przyjacielu, jeśli wiesz, jak brzmi prawda, to mnie jej naucz. A jeśli nie – to chodź, poszukajmy jej razem.”
Sokrates Cafe w pewien sposób realizuje drugą część tej wypowiedzi. Bo, rzeczywiście, zajmujemy się poszukiwaniem prawdy, jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi. Prawdy często dość banalnej, jak „dobrze jest mieć przyjaciół”. Jaka jest metoda? Rozmowa.
Sokrates Cafe – logo
Spotykamy się co dwa tygodnie, na dwie godziny. Zaczynamy od zadawania pytań-problemów, które każdy może zgłosić. Następnie wyłaniamy pytanie zwycięskie i staramy się przyjrzeć mu z każdej możliwej strony. To w sumie „tyle”. Jest jeszcze parę reguł – obowiązuje kultura dyskusji, poszanowanie dla cudzych poglądów oraz powściągniecie maniery korzystania ze słów trudnych i nazwisk dziwnych. Stwierdzenie, że „Arystoteles tak powiedział i to udowodnił” nie jest żadnym argumentem. Co najwyżej sugeruje, że ktoś taki, jak Arystoteles rzeczywiście istniał i może nawet mówił coś ciekawego. Nie ma prelegenta czy wykładowcy, nie ma również wniosków i podsumowania. Poszukujemy prawdy wspólnie, ale refleksja jest indywidualna. To, co każdy z nas z dyskusji wyniesie, jest sprawą jego własnej świadomości. Na koniec warto dodać, że wstęp jest wolny a atmosfera – miła. No, to przejdźmy do gdyńskiego wydania tej inicjatywy.
Sokrates Cafe Gdynia
Jak już pisałem – spotkaliśmy się 17 maja 2011 roku.
Przyszło 15 osób: Kuba, Stach, Robert, Asia, Piotr, Paweł, Magnolia, Bartek, Dawid, Natasza, Adam, Dominik, Michał, Miłosz i Krzysiek.
Padło aż 11 pytań:
- Co jest tematem filozoficznym?
- Co możemy powiedzieć o przyszłości?
- Czy człowiek może sam siebie zmieniać?
- Czym jest człowiek?
- Czy ateizm może zmienić się w religię?
- Czy z każdym warto rozmawiać?
- Czy zachodnia cywilizacja jest słaba?
- Czy pozbawienie człowieka metafizycznej otoczki odziera go z godności?
- Czy potrzebujemy nowej religii?
- Czy każdy powinien mieć prawo głosu?
- Kiedy człowiek przestaje być człowiekiem?
Wygrało pytanie pogrubione, tj. „Czy z każdym warto rozmawiać?”. Zagadnienie, można nadmienić, dość typowe dla otwarcia klubu dyskusyjnego. Bo wszak, skoro mamy się spotykać, by rozmawiać, to czy warto rozmawiać w ogóle? Tak, naturalnie. Akurat ten wątek nie budził emocji; można chyba powiedzieć, że większość osób przychodzących na takie spotkania uważa, że rozmawiać warto. To też jedno z przesłań Sokrates Cafe. Zresztą, stwierdzenie przeciwne: „nie, nie warto w ogóle rozmawiać” byłoby, cóż, trudne do zakomunikowania. Można zachowywać się, jak ten starożytny filozof, który głosił, że wszystko jest zmianą i nie warto wypowiadać żadnych w ogóle sądów a tylko poruszać palcem. Ale rzecz nie o nim!
Zagadnienie więc dość szybko przeniosło swój ciężar na słowa: „z każdym”. Czy z każdym warto rozmawiać? Czy są ludzie, z którymi rozmowa jest niewarta, bo np. są zapartymi fanatykami? I co ze słowem „warto”? Czy każda rozmowa ma jakąś wartość? A przysłowiowa rozmowa o pogodzie?
Dość szybko pojawiło się pewnego rodzaju uszczegółowienie. Padły trudne słowa: Arystoteles i bodajże „Topika”, w której filozof przedstawia portret tego, z kim warto rozmawiać. Mówi o potrzebie zbliżonego poziomu intelektualnego, niechęci do erystyki czy ogólnie – zwycięstwa w dyskusji oraz chęci wspólnego poszukiwania prawdy, dobrej woli w punkcie wyjścia. Jest w tym sporo sensu i warto zapewne z taką osobą rozmawiać. A z kim jeszcze?
Może z osobą nam poniekąd wrogą, przeciwnikiem światopoglądowym, by poznać zdanie tej drugiej strony i dokonać rewizji własnych poglądów? A może z kimś, z kim się zgadzamy, by pogłębić temat lub spojrzeć na niego z innej perspektywy, nie zgodzić się i próbować zbijać własną tezę? Trudno orzec.
Sokrates Cafe Gdynia – klasyczne już zdjęcie (fot. Magnolia Flórez Oviedo)
Ważna okazała się też sprawa narzędzia, które pozwoliłby nam ocenić, z kim też rozmawiać warto. Czy wystarczy do tego spojrzenie na osobę (i np. atrakcyjny wygląd?), podobne zainteresowania, czy może wręcz powinniśmy przeprowadzić przedrozmowę, dyskurs próbny, by ocenić, czy osoba jest warta? A czy po jednej takiej rozmowie można kogoś ocenić obiektywnie? Czy w ogóle można oceniać obiektywnie?
Ciężar następnie przesunął się w stronę celu rozmowy – także tego nieświadomego. Czy rozmowa o pogodzie jest celowa, ma jakąś (ukrytą) intencję? Czy można rozmawiać „o niczym”? Czy może rozmowa „o niczym” też jest rozmową o czymś, tyle że to coś skrywa podświadomość i bardzo niskie popędy?
Warto także odnotować pewną myśl: dość często poglądy, które są dla nas niekorzystne, uważamy za absurdalne w ogóle i odwrotnie – sądzimy, że wydarzenie korzystne dla nas, jako jednostki, jest też korzystne dla całej ludzkości. Przykładem może być ustawa, która nadaje nam pewnego rodzaju przywilej prawny – doskonała wszak dla gospodarki światowej, bo samodzielna inicjatywa i tak dalej. Brakuje zatem szerszego spojrzenia, także podczas rozmawiania.
Dalsza część dyskusji przyniosła lekką zmianę tematu: czy w dyplomacji warto z każdym rozmawiać? Czy warto rozmawiać z porywaczami, terrorystami, wrogim nam państwem, potencjalnymi kosmitami? Uzgodniliśmy, że raczej warto. Nawet jeśli to tylko „przykrywka” i „odwracanie uwagi od właściwych działań zbrojnych”.
A czy powinniśmy rozmawiać o wszystkim? Na przykład o tzw. tematach tabu, rzeczach dla naszego rozmówcy przykrych? Co z trudną prawdą, surową diagnozą lekarską? Czy wtedy też warto rozmawiać? I rozmawiać, wypowiadając prawdę, czy robiąc przysłowiową dobrą minę do złej gry?
Wreszcie – postanowiliśmy zastanowić się nad tym, jak czasy współczesne wpłynęły na wartość rozmowy. Chodziło głównie o Internet i towarzyszące mu przemiany społeczne. Że mamy obecnie mniej prawdziwych przyjaciół, ludzie zamknęli się w domach i stali się sobie obcy. Ale, z drugiej strony, może znajomych mamy więcej? Bo możemy się przecież dobierać pod względem zainteresowań na stronach i portalach społecznościowych. Czy rozmowa za pośrednictwem Internetu jest gorsza? Z pewnością jest inna – jako czysto tekstowa, pozbawiona gestykulacji, komunikatów niewerbalnych, bardziej anonimowa. Jednak nasza kultura wyrosła niejako dzięki upowszechnieniu słowa pisanego, które – jako że jest trwałe w czasie – pozwala na krytycyzm. Nie byłoby Oświecenia bez zadrukowanego papieru. Więc może rozmowa internetowa jest bardziej treściwa, bogata merytorycznie?
Notatki Dominika – bo w dyskusji dobre notatki to podstawa! (fot. Magnolia Flórez Oviedo)
Zakończenie wydawało się dosyć optymistyczne. O globalizacji, co ciekawe. I globalnej kulturze, która pozwala nam na łatwiejsze nawiązywanie kontaktów z ludźmi z całego świata. Raz, że Internet i powszechność Facebooka, a dwa – że mówimy kulturą, jej wytworami. Jeśli ludzie na całym świecie czytają te same książki, słuchają podobnej muzyki i oglądają zbliżone filmy – to łatwiej będzie nam rozmawiać.
Rozmawiać zatem warto. A czy z każdym? Cóż, to pozostawię to Wam do przemyślenia. Tak też kończy się ta relacja.
Zapraszamy na kolejne spotkania gdyńskiego oddziału Sokrates Cafe – wtorki, co dwa tygodnie; jest też informacja w panelu bocznym – i do lektury kolejnych sprawozdań, które będziemy cyklicznie publikowali.
Ach, album ze zdjęciami ze spotkania (autorstwa Magnolii Flórez Oviedo) można znaleźć na Facebooku. Dzięki! I przy okazji: specjalne podziękowania należą się Tomaszowi Hołdysowi, czyli osobie, która prowadzi spotkania Sokrates Cafe w Gdańsku. To on poinformował nas o istnieniu dyskusji tego typu, wprowadził w arkana i pomagał w przygotowaniach. Dzięki! No i, proszę państwa, brawa! Internetowe, rzecz jasna.
Przeczytaj także wpisy o podobnej tematyce:
- Sokrates Cafe. Świeży smak filozofii, Christopher Phillips – recenzja
- Sokrates Cafe Gdynia – reportaż z drugiego spotkania
- Czym jest „Godna Śmierć”? – reportaż z 14. spotkania Sokrates Cafe Gdynia
- Turniej Debat 2011









Anaksymenes z Miletu – niedoceniany mistrz?
Z archiwum φ #2 – Zdeterminowana wolna wola
Nietzsche: o dwóch religiach nihilistycznych (i jednej afirmatywnej)
Gdyńskie Picie Herbatki #10 – Czy źródło wciąż bije?
Turniej Debat 2012 – wielki finał już w niedzielę!
Pingback: Dzień dobry « Adam Jank
Pingback: Były eliminacje. Teraz – zapraszamy na Sokrates Cafe Gdynia! « Turniej Debat 2012