Czym jest „Godna Śmierć”? – reportaż z 14. spotkania Sokrates Cafe Gdynia

Tak, to już 14. spotkanie naszej gdyńskiej grupy dyskusyjnej! Przypomnę tylko, że pierwsze z nich odbyło się 17 maja tego roku – i od tego czasu spotykaliśmy się regularnie co drugi wtorek o 18.00. Jeśli interesują Was informacje o poprzednim spotkaniu lub też o samej inicjatywie Sokrates Cafe, polecam zajrzeć tutaj.

jean delville lecole de platon 300x138 Czym jest Godna Śmierć? – reportaż z 14. spotkania Sokrates Cafe Gdynia

L'ecole de Platon - Jeana Delville'a

Nim przejdziemy do sprawozdania z samej dyskusji – charakterystyki kilku myśli przewodnich oraz takich, które wydały mi się warte dalszej refleksji – najpierw kilka formalności:

Udział wzięło 16 osób: Adam, Barbara, Magnolia, Marcin, Stefan, Zuzia, Wiechu, Tomek, Krzychu, Dawid, Michał, Kuba, Bartosz, Marcin, Patryk i Adam II.

Tematów padło siedem:

  • Czy istnieje „Godna Śmierć”?;
  • Czy wszystko co jest niezrozumiałe jest atakowane przez ludzi?;
  • Myślę, więc jestem, czy jestem więc myślę?;
  • Czy idea narodu ma rację bytu?;
  • Czy potrzebne nam są subkultury?;
  • Czy używany język ma wpływ na sposób myślenia?;
  • Jak wyobrażamy sobie koniec świata i co może do niego doprowadzić?

Wygrało wyróżnione wyżej pytanie o godną śmierć – mojego autorstwa. Były głosy na tak, głosy na nie i, jak zwykle, dużo „to zależy”.

Podstawowym punktem wyjścia dla ujęcia krytycznego było podważenie zasadności określenia „godny” w kontekście biologicznego procesu umierania – podniosły się głosy, że odruchy biologiczne uwłaczają człowiekowi, że taka śmierć jest brzydka estetycznie. Szybko jednak pojawiły się nawoływania do szerszego spojrzenia, do ujęcia godności w kategoriach duchowych. Powoływano się także na śmierć jako wartość samą w sobie, nie podlegającą dalszemu wartościowaniu. Śmierć jest faktem i koniecznością taką samą jak narodziny, i tak jak one nie jest sama w sobie ani dobra, ani zła.

Przeciwieństwem tej humanistycznej krytyki, naturalnie, były próby poszukiwania tytułowej godności. Wypracowano koncepcję jej oceny z trzech perspektyw: indywidualnej, społecznej i obiektywnej; dla przejrzystości wywodu do ujęć tych przyporządkuję także inne myśli, początkowo wprawdzie od nich oderwane, ale pokrewne wewnętrzną logiką.

Perspektywa indywidualna odnosi się do subiektywnego odczucia godności śmierci przez samego umierającego. Za model mogłaby tu służyć osoba, która pogodziła się ze śmiercią; osoba wierząca, że godnie przeżyła życie; lub też taka, która umiera wedle własnej definicji godnej śmierci. Jednak dominował pogląd odwołujący się do śmierci świadomej i wybranej, w której człowiek musiałby podjąć jakieś świadome działanie, znając jego ryzyko i w chwili śmierci, pozostając przy „zdrowych zmysłach”, uznać je za warte poświecenia.

W perspektywie społecznej brana jest pod uwagę ocena innych ludzi. Oczywiście jest ona również subiektywna i może być mocno zróżnicowana w zależności od oceniającej grupy: dla przykładu śmierć jeńca wojennego, torturowanego dla wydobycia informacji (zakładając, że ich nie wyjawił) dla jednej strony może być śmiercią męczeńską – a więc godną -, dla drugiej śmiercią człowieka zaślepionego wrogą ideologią, natomiast prawda może być taka, że rzeczonych informacji wcale nie posiadał, ale gdyby miał – wydałby je wrogowi przy pierwszej sposobności.

I tu pojawił się pogląd podobny do tego z perspektywy indywidualnej – śmierć godna jest wtedy, gdy człowiek świadomie poświęca się w imię idei, którą uznaje za bardziej wartościową od swojego życia. Jednak warto zauważyć, że zwykle to dotyczy tylko tych sytuacji, w których zmarły wyznawał wartości akceptowane przez dane społeczeństwo. Za kontrprzykład mogą posłużyć chociażby muzułmańscy ekstremiści ginący w samobójczych misjach terrorystycznych. Umierają oni w imię głęboko wyznawanych przekonań, ale czy możemy powiedzieć, że społeczeństwo Zachodu uznaje to za coś godnego szacunku?

Ostatnia perspektywa jest próbą spojrzenia obiektywnego. Określić je można jednak jedynie w kontekście pewnego absolutu, a tego, co absolut myśli – o ile istnieje – wiedzieć oczywiście nie możemy; temat ten urwał się więc dość szybko. Zresztą, czy absolut oceniałby jeden moment śmierci, mając wiedzę o całym czyimś życiu?

A co Wy o tym myślicie? Co dla was znaczy umrzeć godnie? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

Przeczytaj także wpisy o podobnej tematyce:
  1. Sokrates Cafe Gdynia – reportaż z pierwszego spotkania
  2. Sokrates Cafe Gdynia – reportaż z drugiego spotkania
  3. Gdyńskie Picie Herbatki #5 – Anatomia zbiorowej żałoby
  4. Ponieważ czasami należy zaprzeczyć Holocaustowi

Autorem tekstu jest Jakub "Kocik" Kocikowski

Samozwańczy humanista. Zainteresowany dziedzinami skrajnymi: od psychologii stosunków międzyludzkich przez filozofię po webmastering. Tutaj odpowiedzialny za to, żeby wszystko działało - czasem redaktor.
  • Krzesło

    Zastanawiam się nad różnicą w tytule i rzeczywistym temacie dyskusji. Skąd nagłe przejcie z „czy istnieje” na „czym jest”? Chyba, że mówimy o celowym zabiegu. Najpierw wprowadzasz poziom dyskusji na definiowanie uznawanego pojęcia, a następnie cofasz się do meta poziomu rozstrzygając jego istnienie. Tylko jaki to ma cel? ;]

    Hmm, co ja o tym myślę? Byłem na dyskusji, więc część moich poglądów jest gdzieś między wierszami w twojej relacji. Jednak nie wymieniłeś według mnie bardzo ważnego wątku, który został wypowiedziany przez M, a potem przeze mnie rozwinięty.

    Jeżeli uznajemy, że życie ludzkie ma jakąś wartość, wynikającą z godności życia ludzkiego (godności człowieka), skoro mówimy o godności. To można uważać, że sama śmierć ma wartość. I jako jedyne pewne wydarzenie w naszym życiu powinna być jego ważną częścią. Dlatego nie powinna być spychana do tematu tabu, a rozpatrywana jako rzeczywista przyszłość. Powinniśmy żyć z pełną świadomością śmierci; z akceptacją naszej śmiertelności. Na czym polega różnica? Na tym, że nasze decyzje będą inne w odniesieniu do skończoności niż w przypadku życia epikurejskiego. „Póki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć, nie ma nas” – w tym postrzeganiu, ta wypowiedź byłaby farsą.

  • Jakub Kocikowski

    Intencja była prosta: chociaż tematem było pytanie o istnienie godnej śmierci, to sama dyskusja toczyła się raczej wokół jej definicji – zatem to pytanie o to „czym jest” lepiej charakteryzuje dyskusję.
    Poza tym temat zgłosiłem na spotkaniu w tej formie przez przypadek, a początkowo myślałem o pytaniu sformowanym w sposób, jaki znalazł się w tytule ;)

    Jeśli dobrze rozumiem, chcesz oceniać godność śmierci danej osoby względem godności jej życia? Godne życie – godna śmierć, a pamięć o śmierci, swoiste „memento mori”, miałoby ułatwiać człowiekowi godne przejście przez życie?

  • Krzesło

    Nie, nie i nie. Ten wątek był już przecież uchwycony w Twoim tekście. Chodziło mi o samą wartość ludzkiego życia jako takiego. Godność, która wynika po prostu z faktu bycia człowiekiem. Nie biorę tu pod uwagę życia konkretnej jednostki. Śmierć w takim zestawieniu też powinna mieć wartość samą w sobie. I nie mówię o tym, że powinniśmy o niej pamiętać i dlatego żyć godnie. Cokolwiek znaczy żyć godnie. Pamiętając o śmierci o tym, że jest pewna i kiedyś nastąpi, czyli świadomość śmiertelności i skończoności nadaje naszemu życiu inny wymiar. To wpływa i warunkuje nasze decyzje. I niekoniecznie to życie musi być wtedy bardziej godne, ale na pewno będzie bardziej prawdziwe.