Autorem tekstu jest Adam Jank

Student Automatyki i Robotyki, poważnie traktujący jedynie wyzwania pióra. W stałość swych poglądów wątpiący; głęboko wierzący i głęboko niepewny; witalista, dekadent, idealista, nihilista. Zainspirowany twórczością Becketta, Conrada, Dostojewskiego i Prousta. Czyta, pisze, chodzi na siłownię, posiada skłonności do autoanalizy. Prowadzi blog, który znaleźć można pod adresem: http://adamjank.pl
  • Dziewic

    Toś mnie Adaś zaskoczył :D takie rzeczy czytasz ;) no ładnie, ładnie :) to moja pierwsza książka Bataille’a była… bardzo mi przypadła do gustu wówczas.

    Książka jest – mam wrażenie, że za mało to podkreśliłeś – w ogóle z zakresu antropologii filozoficznej. Oprócz seksualności poruszane są takie tematy jak śmierć czy święto. Mnie najbardziej zainteresował wątek tego jak człowiek „wyłonił” się ze zwierzęcia – Bataille wskazuje (o ile dobrze pamiętam) trzy fakty, które mogły odegrać tu znaczenie: świadomość śmierci, samoświadomość i/lub praca [to, warto zaznaczyć, wątek heglowsko-marskowski]. Chociaż oczywiście wątek erotyzmu jest przewodni.

  • http://filozofia.tv Adam Jank

    Heh, tak, powiedzmy, że nie jesteś pierwszą osobą, co komentuje mój wybór książki do recenzji. ;P A jest to, jak sam zauważyłeś, raczej bardziej rozległa tematycznie praca z antropologii.

    Jak teraz o tym myślę, to rzeczywiście nie zwróciłem uwagi na inne niż erotyzm tematy, które Bataille poddaje analizie. Robię to w komentarzu, a na swoją obronę mogę powiedzieć tyle, że nie uważam, by recenzja musiała streszczać książkę. :] Erotyzmu jest jednak najwięcej. Ale inne rozważania – też bardzo ciekawe. Pamiętam, że najbardziej mnie poruszył wątek święta, przy okazji którego analizował to, co się dzieje podczas śmierci króla. Krótkotrwałe anulowanie prawa – gwałty, palenie plonów, masowe grabieże itd. Nie wiem, czy to zjawisko prawdziwe, ale jeśli tak, to stanowi przykład fascynującej dynamiki.

    Co do „wyłonienia” się człowieka ze zwierzęcia – tak, ale w kontekście tytułu, Ty z kolei za mały nacisk kładzie na erotyzm. Wyraźnie mówi, że z wyłonieniem wiąże się stworzenie ludzkiej seksualności, czyli dynamiki aktu, zakazu i cichego przyzwolenia. Wielką wagę przywiązuje do tego, że człowiek (już człowiek pierwotny) z taką mocą odżegnywał się od dziedziny ciała: wydalin, śluzów, tego, co „plugawe”, Intrygujące w kontekście np. dzisiejszej rewolucji seksualnej, którą nasz Bataille określiłby (być może, to tylko moja interpretacja) mianem „zezwierzęcenia”. :]

  • Dziewic

     Nie zrozumieliśmy się. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja, warto się z nią zapoznać. Ale po prostu prędzej bym się spodziewał recenzji jakiegoś Camusa czy Sartre’a. Także byłem zaskoczony – ale pozytywnie :)

    Co do „wyłonienia” się człowieka ze zwierzęcia. Książkę czytałem kilka lat temu: dziury w pamięci i brak szczegółowych notatek zrobiły swoje :) Dzięki za dopowiedzenie.

    Co do rewolucji seksualnej (zwróćmy uwagę na to, kiedy się ona rozpoczęła we Francji). Czytałem gdzieś komentarz Bataille’a do niej (chyba w „Doświadczeniu wewnętrznym”). O ile dobrze pamiętam to był jej przeciwny, ponieważ uważał, że brak zakazów zniszczy sferę erotyzmu (bo wykluczy możliwość transgresji) – czyli: tak jak mówisz – seksualność zostaje sprowadzona do czysto zwierzęcej postaci.

  • http://filozofia.tv Adam Jank

    To, że wyglądam na przedstawiciela „egzystencjalnego pitu-pitu przy piwie” nie oznacza, że tylko egzystencjalizm bliski memu sercu. :] A książkę Bataille przeczytałem z przyjemnością.

    Swoją drogą – wydajesz się zorientowany – po jaką jeszcze jego pozycje sięgnąć warto? Albo – najbardziej warto?

    Wypowiedzi o rewolucji seksualnej nie czytałem, ale, cóż, logika wywodu kazała mu przyjąć takie wnioski. Skoro człowieka od zwierzęcia oddziela tabu, to gwałtowne zerwanie z tabu równe jest zwrotowi w zwierzęcą stronę.

  • Dziewic

    No nie tam zaraz „pitu-pitu” ;) Sartre potrafił całkiem przyzwoite, filozoficznie, teksty pisać.

    Bataille’a dużo nie czytałem poza „Historią erotyzmu”. Znam „Doświadczenie wewnętrzne”, ale nie zachwyciło mnie jakoś szczególnie. „Słoneczny odbyt” – krótki esej – też szału nie robi, chyba go nawet za bardzo nie zrozumiałem (dawno czytałem). Poza tym znam tylko fragmenty. Ale kumpel polecał „Część przeklętą” ze względu na przedstawioną tam koncepcję ekonomii solarnej (to ważny wątek u Bataille’a – inspirowany wolą mocy Nietzschego, a inspirujący prawdopodobnie Deleuze’a). Niby opowiadania w „Historii oka” są niezłe, ale nie czytałem.

    Może logika wywodu, a może empiria ;)

  • http://filozofia.tv Adam Jank

    „Słoneczny odbyt”? Damn. To już chyba spróbuję tę „Część przeklętą”. No nic, dzięki. :]

  • Dziewic

    Mogłem napisać „Solar anus” – brzmi lepiej ;) Mam wrażenie, że tytuł nawiązuje do jednego z przypadków opisywanych przez Freuda, ale nie jestem pewien.

  • Bea B.

    Sartre potrafił napisać coś wartościowego, a Camus pozostał po stronie egzystencjalnego „pitu-pitu”?
    Czy to tylko nieświadome i nie zamierzone wartościowanie?
    Tak tylko pytam, albo łapię za słówka.

    A, no i egzystencjaliści jednak nie siedzieli przy zwykłym piwie, tylko przy winie w Les Deux Magots albo w Cafe de Flore na Saint Germain. Panowie, trzeba jednak oddać im szyk i klasę. ;)

  • Dziewic

     Ja tego nie powiedziałem :D Znam tylko „Dżumę” i częściowo „Syzyfowe prace” – ale fakt, nie przypadły mi do gustu ;) Może to krzywdząca opinia, a na pewno bardzo subiektywna.

  • http://filozofia.tv Adam Jank

    Już raczej „Mit Syzyfa”. Pomyliłeś z tą powieścią Żeromskiego. xP

    Co tam jeszcze – wydaje mi się (z naciskiem na niepewność), że „egzystencjalne pitu-pitu przy piwie” to cytat z Ciebie, Dziewic. Z naszego drugiego – czy może trzeciego spotkania – podczas; wtedy, gdy rozmawialiśmy o filozofach, co nas inspirują. 

  • Dziewic

    Faktycznie, masz rację. Ale wstyd :D Cholera :D

  • Bea B.

    Coś jest nie tak i nie mogę podpiąć tego komentarza tam, gdzie chcę. No nic. Jakoś może to będzie zrozumiałe.

    Do Dziewica: Pomyłka z „Syzyfowymi pracami” mi się bardzo podobała, bo to faktycznie mogło być wtaczanie kamienia na szczyt. Syzyf tym spoiwem. ;)

    No i polecałabym jednak lekturę „Obcego” i „Upadku” w szczególności(choć akurat „Upadek” to pewnego rodzaju cios w stronę egzystencjalizmu. Nie potrafię powiedzieć na ile to wynik osobistych animozji na linii Sartre-Camus(po publikacji „Człowieka zbuntowanego”), na ile krytyka kierunku, ale warto. Są chyba najbardziej w duchu egzystencjalizmu).

    No i poczułam się zainteresowana tą możliwą oceną filozofii Sartre’a i Camusa, bo sam Camus nie chciał być brany za egzystencjalistę, a Sartre wyrzucał mu publicznie na piśmie, że się nie zna i jest marnym filozofem. Sugerował nawet, że Camus nie zrozumie „Bytu i nicości”.
    Więc jakiś komentarz od człowieka bardziej zorientowanego w filozofii mnie interesował. Choć i tak uważam, że Camus to bardziej pisarz, niż filozof, a Sartre-filozof niż pisarz.
    _______

    Do autora: we wstępie, gdzie czytamy: „no, Adam(ie), to czego żeś się nauczył?”, mógłby autor odpowiedzieć Szekspirem: „poznałem fakty, o których nie śniło się waszym filozofom”. Cytat na miarę. I wymowne milczenie.

  • Dziewic

    Na tej linii dałoby się zamknąć moją ocenę: Camus-pisarz (i to marny :P vide „Dżuma”)* — Sartre-filozof. Tego ostatniego podobało mi się np. „Czym jest literatura?” – dobra, fenomenologiczna analiza. Po „Byt i nicość” jeszcze nie sięgałem, choć znam co nieco jego zawartość z wykładów (ale to nigdy nie jest to samo, co samodzielna lektura).

    *postaram się kiedyś sięgnąć po to, co polecasz… ale póki co mam inne książki na głowie ;)